
Cóż, odważę się stwierdzić, że chyba każdy zna to
przysłowie. I – uwaga – odważę się również stwierdzić, że w moim przypadku
rzadko tyczy się ono samych książek.
Dajmy przykładzik. Ulicą
idzie jakiś chłopak, ubrany w potarganą bluzkę i brudne spodnie. Dziewczyna
siedząca na ławce w pobliżu stwierdza że wygląda okropnie. Na co jej
towarzyszka kreatywnie odpowiada :
- Nie ocenia się książki po okładce.
Oczywiście, w człowieku najważniejsze jest wnętrze, a nie
wygląd zewnętrzny.
I z książkami jest tak samo.
Ale jednak…
Kolejny przykładzik.
Wyobraź sobie, że masz
w kieszeni 50 zł, które przypadkiem znalazłeś po drodze do, powiedzmy, empika.
Masz zamiar kupić sobie spontanicznie lub nie jakąś książkę. Trafiasz między
regały swoich ulubionych gatunków, i zastanawiasz się, które czytadło wybrać.
Co weźmiesz?
a. Książkę z śliczną, estetyczną okładką i czcionką, którą
będzie się dobrze czytać, czy
b. Książkę z czcionką wielkości okruszków i okładką wyglądającą
jak pierwsze lepsze zdjęcie dane do wydruku.
Cóż. W moim przypadku wybór byłby jasny.
Bo nas, czytelników, oprócz fabuły, fascynują okładki! My
lubimy pomacać, powąchać i popatrzeć na książkę z piękną oprawą graficzną.
Mimo tego wszystkiego, co napisałam wyżej…
Jeżeli ktoś dałby mi książką z okropną okładką, ale
obiecałby, że jest świetna, i że warto ją przeczytać – bez wahania bym ją
przeczytała. Ale czasem jest odwrotnie! „Dom Nocy” ma śliczne okładki, a napisany
jest średniawym językiem. W takich przypadkach polecam zrobić jedną rzecz…
… przeczytać opis.
A jak to jest u was? Czy też zwracacie uwagę na okładkę i
ogólnie oprawę graficzną książki? A może wręcz przeciwnie? Macie jakieś swoje
ulubione okładki?
a jeśli o ulubione okładki chodzi ;>







