Ostatnio coś lubię zaczytywać się w fantastyce dla młodszych i ten nawyk pozostanie ze mną jeszcze na długo :) Nawet nie wiecie, jak bardzo można przy takich książkach umilić sobie czas i zmusić się do refleksji. Tym razem w moje czytelnicze łapki trafił "Ostatni Smokobójca" Jaspera Fforde.
W starych dobrych czasach magia była potężna i niezastąpiona: pomagała obronić królestwo przed najeźdźcą i przeczyścić zatkany odpływ. Ale dzisiaj środek do udrażniania rur jest tańszy niż zaklęcie, a na latających dywanach rozwozi się pizzę. Splendor magii zanika, czarowanie powszednieje, bo i moce już nie te same…
Zupełnie niespodziewanie czarodziejów nawiedzają prorocze wizje, a wraz z nimi rośnie magiczna energia. Co z tym wszystkim ma wspólnego ostatni smok, którego śmierć przepowiedziano?
Odpowiedź na to pytanie znaleźć może jedynie nowo mianowany Smokobójca: nastoletnia Jennifer, która wkrótce ma się dowiedzieć, że z wielką mocą w parze idzie równie wielka odpowiedzialność. Dziewczyna w towarzystwie ukochanego Kwarkostwora wyrusza na przygodę swojego życia kuloodpornym rolls-royce’em, nie wiedząc, co na nią czeka za granicami Smoczych Ziem.
Jedno jest pewne: nadchodzi Stara Magia!
(genialny opis wydawcy - nic dodać, nic ująć!)
Muszę przyznać, że jeszcze nie czytałam powieści, w której magia byłaby na porządku dziennym w aż tak wysokim stopniu. Jednak poza tym w "Ostatnim Smokobójcy" nie znajdziemy nihil novi, ale osoby, które uwielbiają wątki związane z magią i smokami, na pewno polubią tę książkę.
"Próbować wytłumaczyć magię to jak próbować wytłumaczyć błyskawicę i tęczę komuś, kto żył tysiąc lat temu. Nie da się tego opisać i to właśnie jest piękne. (str. 190)
Akcja tej lektury ma miejsce w czasach współczesnych Niezjednoczonego Królestwa Brytanii. I uwierzcie mi, kiedy przeczytałam, że Fforde stworzył Niezjednoczone Królestwo, to padłam! Jest to kolejny plus "Ostatniego Smokobójcy" - książka jest po prostu przesiąknięta humorem. Podczas jej czytania uśmiech nie schodził mi z twarzy :)
Uwielbiam, kiedy autor w swoim dziele stwarza jakieś dziwne, intrygujące stworzenie. W tym przypadku był to Kwarkostwór, nad którym wiele się roztkliwiałam. Z racji tego, że nie chcę wam niczego spoilerować, napiszę tylko, że zwierzę to, mimo swojego przerażającego wyglądu, wywarło na mnie ogromnie pozytywne wrażenie. I te jego "Kwark!" ♥ Kupcie mi, proszę, Kwarkostwora!
Bohaterowie również są mocną stroną tej książki. Utożsamiłam się nawet z główną postacią, Jennifer Strange, która swoimi ironicznymi tekstami rozpierniczała system! To samo mogę powiedzieć o Tygrysie, koledze Jenn, magu Moobinie, Lady Mawgonie i wielu innych. Wszyscy bohaterowie wykreowani przez Jaspera byli wyraziści, ciekawi i zapisujący się w pamięci.
"Ostatni Smokobójca" to jedna z tych powieści, przy których można miło spędzić czas, pośmiać się, ale też poważnie pomyśleć o ważnych tematach, takich jak poświęcenie dla większego dobra, chciwość współczesnych ludzi oraz nasz własny los i własne wybory. Gorąco polecam!
W y z w a n i a:
W y z w a n i a:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+2,2 cm)
Klucznik (Dziewczęta i kobiety)




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non!
0 komentarze