
Tytuł : Love, Rosie
Tytuł oryginalny : When Rainbows End
Autor : Cecelia Ahern
Wydawnictwo : Akurat
Strony : 511
Kategoria : young adult, new adult, obyczajowe, romans
God, God, God... mam w pewnym sensie kaca książkowego po powieści Cecelii Ahern, rekomendowanej przez mnóstwo bloggerów i vlogerów - tych zagranicznych i tych naszych (Marto i Anitko, dziękuję, dziękuję, dziękuję!) Chyba nigdy nie byłam aż tak szczęśliwa, że sięgnęłam po jakąś książkę. Ale po kolei.
Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi. Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex znajdą w sobie dość odwagi, żeby spróbować się o tym przekonać?
,,PS Bethinny chce mieć dom w Martha's Vineyard. Nigdy nie poznałem Marthy i nie wiem, czy będzie jej się podobało, kiedy nagle się wprowadzimy do jej winnicy, ale tacie chyba nie podoba się ten pomysł. Pewnie dlatego, że nie cierpi winogron." (str. 352)
Muszę się przyznać, że to moja pierwsza powieść epistolarna w życiu. Trochę się bałam, że taki styl pisania mi się nie spodoba, ale jestem w szoku, bo spodobał mi się i to bardzo! Cieszę się, że Ahern nie rzuciła nam wszystkiego prosto z mostu i o niektórych wydarzeniach musieliśmy się sami domyślić. Genialny pomysł na zaangażowanie czytelnika w lekturę.
Love, Rosie to nie jest prosta, lekka książka dla dwunastolatki. To do bólu prawdziwa książka o tym, jak bardzo nieprawdopodobne może być życie. O tym, że jedna głupia, zmieniona decyzja może doprowadzić do zniszczenia wszystkiego. Bo takie właśnie jest życie : szykuje nam niespodzianki co drugi krok.
Książka opisuje życie Rosie i Alexa, dwójki przyjaciół, od dzieciństwa do pięćdziesiątki. Powoli poznajemy naszych bohaterów, ich rodziny i przyjaciół, zaznajamiamy się z ich środowiskiem.A potem przepadamy.
Naprawdę nie wiem, jak ta książka może kogoś nie wciągnąć! Jest tak życiowa, smutna i szczęśliwa, pełna zwrotów akcji, wzruszająca i ZABAWNA! Humor tej książki, tym bardziej na początku, jest niepowtarzalny!
,,Życie jest zabawne, prawda? Kiedy już myślisz, że wszystko sobie poukładałeś, kiedy zaczynasz snuć plany i cieszyć się tym, że nareszcie wiesz, w którym kierunku zmierzasz, ścieżki robią się kręte, drogowskazy znikają, wiatr zaczyna wiać we wszystkie strony świata, północ staje się południem, wschód zachodem i kompletnie się gubisz. Tak łatwo się zgubić.
W życiu nie ma nic pewnego, ale wiem jedno : trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów, wziąć za nie odpowiedzialność." (str. 54)
Nigdy bym nie pomyślała, że listami, emailami, logami z chatów, zaproszeniami, pocztówkami itp. można wykreować tak dobrych bohaterów. Mimo tego, że nie każdy z nich podejmuje odpowiednie decyzje, i nie każdy zachowuje się tak, jak powinien, to w pewnym sensie kocham ich wszystkich. Nie wiem, jak to zrobiłaś, Cecelio Ahern, ale bije Ci za to pokłony!
Jednak gdybym miała wybrać moją ulubioną postać, to zdecydowanie byłaby nią Ruby, najlepsza przyjaciółka Rosie. Jest tak uderzająco szczera i zabawna, że nie da się jej nienawidzić! Potrafi być jednocześnie pesymistką i optymistką. Cieszy się życiem i życzy swojej przyjaciółce jak najlepiej. (W pewnym sensie Ruby przypomina mi mnie. Tylko że ja nigdy nie pójdę na salsę ze swoim synem!) (O ile w ogóle kiedykolwiek pójdę na salsę!)
,,Kończę czterdzieści lat, Rosie. CZTERDZIEŚCI. Jestem młodsza od Madonny (uwierzysz?), a wyglądam jak jej matka." (str. 231)
Love, Rosie to książka którą mogę śmiało polecić każdej dojrzałej osobie. Mogłabym się nad nią rozwodzić jeszcze przez trzy kartki A4, ale myślę, że po pierwszej już byście wymiękli. To książka, która nie ma w sobie absolutnie żadnej wady, jest i-d-e-a-l-n-a. Jeśli zastanawiacie się, czy chcecie ją przeczytać, to mam nadzieję, że właśnie rozwiałam wasze wahania. A teraz możesz już wejść na stronę jakiegoś sklepu internetowego i zamówić książkę Cecelii Ahern. Gorąco polecam!
Ocena : 10/10
W y z w a n i a :
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+3,2 cm)
Klucznik (Wydana w 2014, Love story)






Te. Okładki. Są. Śliczne! To kilka moich ulubionych wersji okładkowych Love, Rosie/Na końcu tęczy :)